Złe prawo czy nadużycie prawa?

Warszawa - 13 lipca 2011

W ostatnich dnia Rzeczpospolita opisała w dwóch artykułach pt. "Mega afera w e-handlu" (Rzeczpospolita z dnia 9.07.2011 r.) oraz "Polskie prawo daje pole do nadużyć" (Rzeczpospolita z dnia 12.07.2011r .) historię pozwów przeciwko 2 tysiącom firm zajmujących się handlem internetowym wytoczonych przez sześć osób reprezentowanych przez jednego pełnomocnika, radcę prawnego z Tarnowa. Jak wynika z informacji prasowych w większości są to małe, czasami jednoosobowe przedsiębiorstwa. Sam pomysł na łatwy zarobek nie jest nowy, a sporządzenie pozwu też nie jest specjalnie skomplikowane. Znajdujące się na stronach UOKiK publikacje (np. raporty z kontroli wzorców umów) mogą służyć za gotowe uzasadnienia pozwów. Nowością może być skala podjętych działań tj. ilość pozwanych podmiotów.
Zakładając, że informacje przekazane w powyższych artykułach są precyzyjne należy stwierdzić, że koszty wskazane przez pełnomocnika powodów (np. zapłata 2160 zł + vat za jedno niedozwolone postanowienie znajdujące się w regulaminie lub umowie) są rażąco zawyżone. W świetle obowiązujących przepisów osoba wytaczająca powództwo o uznanie postanowienia umowy za niedozwolone nie ponosi żadnych opłat sądowych. Powództwo takie korzysta bowiem z ustawowego zwolnienia od kosztów sądowych (art. 96 ust 1 pkt 3 Ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych Dz. U. z dnia 1 września 2005 r.) Jeśli chodzi o koszty zastępstwa procesowego tj. koszt udziału radcy prawnego w sprawie, w której oceniane będzie jedno postanowienie regulaminu lub umowy, to urzędowa stawka wynosi 360 zł (§14 Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu. (Dz. U. z dnia 3 października 2002 r.).Do powyższych kosztów należy jeszcze doliczyć koszt ogłoszenia wyroku w Monitorze Sądowym i Gospodarczym wynoszący 300 zł ( art. 59 Ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych Dz. U. z dnia 1 września 2005 r.).
Biorąc pod uwagę wskazaną stawkę kosztów zastępstwa procesowego oraz zwolnienie od kosztów sądowych, należy uznać określanie kosztów na poziomie 2160 zł za jedno postanowienie umowne, o czym donosiła gazeta, za pozbawione podstaw prawnych.
W opisanej sprawie ciekawsze jest jednak inne zagadnienie. Pytanie brzmi czy w niniejszej sprawie pozywający wykorzystują złe, bo nieprecyzyjne uregulowania prawne czy też mamy do czynienia z przypadkiem tzw. nadużycia prawa?

Kontrola wzorów umów? Oczywiście, ale jaka?
Tytułem krótkiego wyjaśnienia należy wskazać, że w prawie polskim są dwa tryby kontroli umów zawieranych z konsumentami pod kontem ich zgodności z przepisami prawa. Wyróżnia się tzw. kontrolę incydentalną (art. 385(1) kodeksu cywilnego do art 385(3) kodeksu cywilnego), dokonywaną w indywidualnej sprawie konkretnego konsumenta, który zawarł umowę z przedsiębiorcą. Innymi słowy w ramach kontroli incydentalnej ochronie podlega w konkretnej sprawie indywidualny interes konkretnego konsumenta. Drugą ścieżką kontroli umów stosowanych w obrocie konsumenckim jest tzw. kontrola abstrakcyjna prowadzona w ramach powództwa o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone. Powództwo takie rozstrzyga jako jedyny Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumenta w Warszawie. Abstrakcyjność kontroli wyraża się m. in. w tym, że jest ona dokonywana niezależnie od tego czy powód (konsument) zawarł umowę oraz niezależnie od warunków gospodarczych, w których działa pozwany (przedsiębiorca). Istotę rozróżnienia pomiędzy kontrolą incydentalną a abstrakcyjną bardzo dobrze oddaje teza wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 27 lutego 2003 r.sygn.akt I Aca 834/02: "Kontrola wzorca dokonywana w trybie postępowania w sprawach o uznanie wzorca umowy za niedozwolone (abuzywne), jest kontrolą abstrakcyjną, co oznacza, że dokonuje się jej niezależnie od tego, czy wzorzec był czy nie, zastosowany w jakiejś konkretnej umowie. Jest ona odmienna od kontroli incydentalnych dokonywanych w oparciu o klauzulę generalną z art. 385(1)§ 1 KC lub przez kontrolę treści umowy zaczerpniętej z użycia klauzuli abuzywnej, wymienionej w art. 385(3) KC". W piśmiennictwie prawniczym wskazuje się, że celem postępowania prowadzonego w ramach kontroli abstrakcyjnej jest: "ochrona zbiorowych interesów konsumentów jako grupy, a nie ochrona sumy indywidualnych interesów osób będących konsumentami" (tak. K. Weitz System prawa handlowego t. 7 s. 188). Procesowym zabezpieczeniem realizacji wyżej opisanego celu tj. ochrony zbiorowych interesów konsumentów jest zakaz zawarcia ugody w sprawie prowadzonej w ramach abstrakcyjnej kontroli wzorca umowy (art. 479(41) k.p.c)
Biorąc pod uwagę opisany powyżej cel postępowania o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolonych, którym jest ochrona interesu społecznego czy też zbiorowego, można zadać pytanie, na ile ów społeczny cel realizują opisane działania? Z czysto formalnego punktu widzenia opisane w prasie działania są zgodne z prawem i mogłoby się wydawać, że realizują one cel społeczny, którym jest ochrona zbiorowych interesów konsumentów. Ale czy na pewno? Czy dla realizacji wyżej opisanego celu społecznego lepszym rozwiązaniem nie byłoby uprzednie (tj. przed skierowaniem sprawy do sądu) wezwanie przedsiębiorców do usunięcia niedozwolonych klauzul z umów lub regulaminów? Skierowanie sprawy do sądu następowałoby dopiero po niezastosowaniu się przez przedsiębiorcę do takiego wezwania. Wydaje mi się, że większość przedsiębiorców otrzymawszy stosowne wezwanie dostosowałaby swoje regulaminy lub umowy do przepisów prawa. Pozwoliłoby to na znacznie szybsze wyeliminowanie niedozwolonych postanowień z obrotu gospodarczego i lepiej realizowało założony cel czyli ochronę interesu zbiorowego (społecznego) niż automatyczne kierowanie sprawy do sądu. Należy przy tym pamiętać, że wszystkie sprawy o uznanie postanowień wzorca za niedozwolone kierowane z całej Polski rozpoznaje jako sąd pierwszej instancji jeden wydział Sądu Okręgowego w Warszawie tj. Wydział XVII, który jest Sądem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Z tego między innymi powodu oczekiwanie na wyrok tego sądu trwa dość długo a dopiero taki wyrok jest podstawą do wpisania zakwestionowanego zapisu umowy do rejestru niedozwolonych postanowień umownych.
Jako pewnego rodzaju kontrargument wobec w/w rozumowania można wskazać na art. 479(37) k.p.c. wyłączający zastosowanie art. 479(12) k.p.c. w sprawach o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolonych. Innymi słowy w tego typu sprawach strona powodowa nie musi do pozwu dołączać wezwania pozwanego do dobrowolnego spełnienia żądania, co skutkuje tym, że powód w ogóle takiego wezwania wysyłać nie musi. I znów z formalno-prawnego punktu widzenia argument ten ciężko podważyć. W przedstawionym wcześniej rozumowaniu chodziło mi o podkreślenie okoliczności faktycznych świadczących o tym, że w opisanym przez gazetę przypadku cel, którym kierują się powodowie jest dość oczywisty, ale nie ma nic wspólnego z ochroną interesu społecznego czy też ochroną interesu zbiorowego. Truizmem będzie stwierdzenie, że chodzi o to by w najgorszym wypadku zarobić na kosztach tzw. zastępstwa procesowego tj. 360 zł od jednej sprawy chyba, że któryś z pozwanych zgodzi się zapłacić "kosmiczne" 2160 zł od jednej sprawy. Zakładając, że na dwa tysiące pozwanych, każdy z nich ma w umowie co najmniej jeden zapis, który zostanie uznany za klauzulę niedozwoloną przy zerowym wkładzie własnym - zwolnienie od kosztów sądowych - potencjalny zysk wyniesie 720.000 zł. Z biznesowego punktu widzenia idealny interes. Warto jednak zaznaczyć, że nie temu mają służyć przepisy o abstrakcyjnej kontroli wzorców umownych i chyba nie taki był zamiar ustawodawcy. Osobiście uważam, że tego typu działania stanowią przykład tzw. nadużycia prawa, o którym mowa w art. 5 kodeksu cywilnego. W mojej ocenie opisane przez Rzeczpospolitą działania, choć formalnie zgodne z prawem, są jednak sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa na mocy, którego każda osoba może zainicjować tzw. abstrakcyjną kontrolę wzorca umowy.

Ograniczenie strat - walka o koszty.

Ocena czy konkretny zapis regulaminu lub umowy jest klauzulą abuzywną prowadzona w ramach kontroli abstrakcyjnej będzie dokonywana oddzielnie w każdej sprawie przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Dla ustalenia na ile prawdopodobne jest, że dany zapis umowy zostanie zakwestionowany przez sąd, pomocnym może być lektura rejestru niedozwolonych klauzul umownych, który jest dostępny na stronach Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Zakładając a priori, że w większości przypadków zakwestionowane zapisy w poszczególnych regulaminach mają charakter klauzul abuzywnych, należy uznać, że skuteczna obrona zmierzająca do oddalenia powództwa jest niemożliwa, a wyrok, jaki zapadnie w danej sprawie jest możliwy do przewidzenia.
Wydaje się jednak, że pozwani przedsiębiorcy mogą podjąć próbę obrony przed zasądzeniem kosztów zastępstwa procesowego. Zgodnie z art.101 k.p.c. "Zwrot kosztów należy się pozwanemu pomimo uwzględnienia powództwa, jeżeli nie dał powodu do wytoczenia sprawy i uznał przy pierwszej czynności procesowej żądanie pozwu".
W przypadku, gdy w sposób ewidentny kwestionowane przez powoda postanowienie umowy jest klauzulą abuzywną wydaje się, że lepiej uznać powództwo przy pierwszej czynności, co oczywiście musi być połączone z zaprzestaniem stosowania kwestionowanego zapisu umowy. W takim przypadku w mojej ocenie można podjąć próbę "minimalizacji strat" tj. walkę o zasądzenie na rzecz pozwanego kosztów zastępstwa procesowego. Moim zdaniem powyższa argumentacja nie stoi w sprzeczności z art.479(41) k.p.c. mówiącym o tym, że sąd nie może wydać wyroku "tylko na podstawie uznania powództwa" i nie jest sprzeczna z art.479(40) k.p.c., który mówi że zaniechanie stosowania kwestionowanego postanowienia wzorca umownego dokonane po wytoczeniu powództwa nie ma wpływu bieg postępowania sądowego. Uważam, że z art 479(41) k.p.c. wynika obowiązek sądu przeprowadzenia postępowania dowodowego w zakresie badania postanowień wzorca umowy. Z przepisu tego nie wynika jednak, że uznanie powództwa jest całkowicie pozbawione znaczenia procesowego. Uznanie powództwa może mieć znaczenie dla rozstrzygnięcia o kosztach postępowania i skutkować zasądzeniem kosztów postępowania na rzecz pozwanego przedsiębiorcy. Również przepis art.479(40) k.p.c. nie podważa powyższej argumentacji. Wprawdzie zmiana regulaminu lub umowy dokonana po wytoczeniu powództwa nie spowoduje oddalenia powództwa, gdyż nie ma to wpływu na bieg postępowania, jednak w połączeniu z prawidłowo dokonanym uznaniem powództwa może mieć wpływ na rozstrzygnięcie o kosztach postępowania. Zasądzenie od powoda na rzecz pozwanego przedsiębiorcy kosztów postępowania może być uzasadnione szczególnie w sytuacji, gdy działania powoda noszą cechy nadużycia prawa, a nie ochrony interesu zbiorowego.

Podsumowanie

W mojej ocenie opisana przez Rzeczpospolitą sytuacja jest przejawem nadużycia prawa podmiotowego. Nie wyklucza to jednak podjęcia dyskusji nad potrzebą doprecyzowania przepisów tak, aby słuszna idea tj. ochrona zbiorowych interesów konsumentów nie była wykorzystywana jako fasada do zupełnie niesłusznego zarabiania kosztem przedsiębiorców.


opracował:
Wojciech Madeja